wtorek, 28 kwietnia 2015

Czekając na "Dziki Gon"

Premiera trzeciej części serii gier o słynnym wiedźminie Geralcie zbliża się w zawrotnym tempie, o czym świadczy naprawdę pokaźna ilość wszelkiej maści materiałów wideo, zrzutów ekranu, grafik koncepcyjnych, zapisów rozgrywki oraz rozmaitych informacji, których zadaniem jest przybliżenie graczom tego, co finalny produkt będzie miał im do zaoferowania. Mogłoby się wydawać, że całe środowisko polskich miłośników elektronicznej rozrywki wyczekuje spektakularnego, rozbudowanego i przede wszystkim posiadającego wysoką jakość tytułu – a przynajmniej taką wizję zaszczepili w nas twórcy Dzikiego Gonu. Trzeba przyznać, że kampania promocyjna spełnia swoje zadanie i raczej zarzuciłbym komuś skrajny pesymizm lub zwyczajną ignorancję, gdyby wieszczył brak komercyjnego sukcesu najnowszej gry CD Projekt RED. Zamówienie chociażby wydania kolekcjonerskiego trzeciego Wiedźmina już od dawna jest niemożliwe, a na portalach aukcyjnych jeszcze w chwili pisania niniejszego tekstu można znaleźć „biznesmenów” gotowych oddać swoją rezerwację za odpowiednią cenę. Trudno także uwierzyć w to, że pudełka z nowiutką przygodą Geralta nie będą szybko znikać ze sklepowych półek. Przedpremierowa gorączka trwa w najlepsze i nic nie wskazuje na to, żebyśmy przed 19 maja tego roku zdążyli ochłonąć.


Jakże swojsko...

Seria Wiedźmin stała się tak rozpoznawalną i silną marką, że bez wątpienia jej najnowsza odsłona jest właściwie skazana na sukces z uwagi na olbrzymią liczbę fanów nie tylko w naszym kraju. Geralt to już bohater rangi międzynarodowej, a w jego rozpowszechnieniu z pewnością dzieła CD Projekt RED znacznie pomogły. Białowłosy pogromca potworów stanowi zatem coś w rodzaju towaru eksportowego, pojawiającego się w różnych mediach, gwarantującego rozrywkę na wysokim poziomie symbolem fantastyki znad Wisły. To co polskie studio wytworzyło wokół gry można z powodzeniem nazwać transmedialnym systemem, którego poszczególne elementy wzajemnie napędzają swoją sprzedaż, ale także potrafią zbudować odpowiednią atmosferę powszechnego zniecierpliwienia, napięcia poprzedzającego premierę już od dawna wyczekiwanego tytułu. Kolejne przełożenia jej terminu oraz podsycanie co jakiś czas emocji wypuszczaniem nowych informacji czy to na temat mechaniki gry, czy też opowiadanej przez nią historii, sprawiło, że oczekiwanie na Dziki Gon stało się niezwykle nieznośne. Warto jednak zaznaczyć, iż zarówno sami twórcy, jak i powiązane z nimi, w mniejszym bądź większym stopniu, firmy lub wydawnictwa starały się to wyczekiwanie w miarę możliwości uprzyjemnić.

Świat Geralta znów stanie w płomieniach.

Na przestrzeni ostatniego roku w ręce fanów Wiedźmina oddano trzy świetnie zrealizowane słuchowiska (co prawda jedno z nich trwało niespełna godzinę, ale i tak potrafiło umilić odpoczynek), grę planszową autorstwa Ignacego Trzewiczka oraz jej cyfrową wersję, komiks wydawnictwa Dark Horse, a także tytuł MOBA rozgrywany w świecie przedstawionym z gry komputerowej przeznaczony na urządzenia mobilne. Te wszystkie produkty nie tylko pozwoliły w pewnym stopniu wypełnić czas pozostający do premiery najświeższej odsłony cyklu CD Projekt RED, ale także kolejny raz udowodniły, że stworzone przez Andrzeja Sapkowskiego postaci i realia stanowią niezwykle uniwersalny i bogaty materiał dla wszelkiego rodzaju adaptacji oraz interpretacji, realizowanych niemal we wszystkich mediach. Sprawiły również, że o Wiedźminie ciągle było głośno, że był obecny w popkulturze na różne sposoby, docierając do szerokiego grona odbiorców. Ale odbiorców już wyrobionych, wymagających, spodziewających się właściwie perfekcyjnie przygotowanych tekstów – stąd trudno dziwić się zapewnieniom twórców obiecujących właściwie rewolucyjny tytuł, produkcję wyznaczającą kierunek, w jakim powinny podążać dzisiejsze cRPG.

Na drodze wiedźmina staną mniejsi i więksi przeciwnicy.


Moim zdaniem właśnie takie oczekiwania są postawione przed Wiedźmin 3: Dziki Gon, świadczą o tym chociażby liczne komentarze w Internecie pod kolejnymi wiadomościami czy materiałami związanymi z grą. Na portalach można znaleźć dyskusje o tym, na czym, w ilu klatkach, w jakiej rozdzielczości, przy jakim stopniu szczegółowości ów tytuł będzie działać. Być może to już taka przypadłość obecnej generacji, że nie tyle ważne staje się to, na czym gra polega, o czym opowiada, co jej autorzy chcą nam przekazać, ale to, która konsola lub konfiguracja sprzętowa zapewni stabilne 60 klatek podczas rozgrywki. Fabuła, świat przedstawiony czy mechanika zdają się schodzić na drugi plan i szczerze mówiąc atakujące mnie z dość dużą częstotliwością tego typu informacje zdążyły znużyć, a nawet zirytować. Zdaję sobie sprawę, że obiecany przez twórców olbrzymi otwarty świat, rozbudowana i wielowątkowa fabuła, spektakularne sceny walk przy użyciu broni oraz magii, zapierająca dech oprawa audiowizualna i w końcu nowe rozwiązania w warstwie ludycznej są istotne także dla technicznego, cyfrowego charakteru gry, ale czy rzeczywiście musi on dominować w przekazie medialnym?

Razem z Geraltem odwiedzimy karczmy i domy publiczne.

W ostatniej części trylogii spotkamy Yennefer i Ciri (w tę drugą nawet będziemy mogli przez pewną część rozgrywki się wcielić), stawimy czoła tytułowemu Dzikiemu Gonowi, dosiądziemy konia, by przemierzać rozległe i pięknie zaprojektowane krainy (według ostatnich informacji bez antyimmersyjnych ekranów ładowania), będziemy tropić potwory wykorzystując wyostrzone zmysły oraz nadludzki instynkt głównego bohatera, prowadzić rozgałęzione dialogi z postaciami niezależnymi, rozwijać umiejętności szermiercze, warzyć eliksiry, obserwować dynamicznie zmieniającą się pogodę, pływać w akwenach... Mógłbym z pewnością wymieniać jeszcze długo wszelkie usprawnienia i nowości, bowiem Wiedźmin 3 na podstawie wszystkich udostępnionych materiałów sprawia wrażenie pozycji niezwykle dopracowanej i nowoczesnej, w pełni wykorzystującej dobrodziejstwa nowych konsol i silnych komputerów osobistych. Chciałbym, żeby te wszystkie obietnice i zapowiedzi miały swoje odzwierciedlenie w finalnym produkcie, gdy już włożę nośnik do napędu i zakończę instalację, a figurka Geralta walczącego z gryfem będzie jedynie dodatkiem do świetnej gry, a nie główną atrakcją wyciągniętą z pudełka.

Ciri jako sterowalna postać - to powinno się udać!

Dałem się mimo wszystko trochę (może nawet więcej niż trochę) ponieść atmosferze oczekiwania na Dziki Gon, trudno mi w tej chwili jednoznacznie określić dlaczego – ze względu na zwieńczenie trylogii i wynikającej z tego faktu obawy, że to już ostatni taki Wiedźmin? A może skutecznie zadziałała machina marketingowa czyniąc ze mnie zwyczajnie potencjalnego klienta, który chętnie przekona się, co też tym razem, chyba najsłynniejsza polska marka growa, ma do zaoferowania. Bez wątpienia premiera Wiedźmina 3 będzie jednym z najważniejszych wydarzeń dla branży w tym roku, niezależnie od wątpliwości o złą optymalizację, brak stabilności, informacje o obniżonej jakości grafiki na konsolach. Chcę w tym wydarzeniu uczestniczyć, przynajmniej na tyle, na ile jestem w stanie i choć nie uważam się za wielkiego fana bohatera wykreowanego przez Sapkowskiego, to sentyment do dwóch poprzednich części gry nie pozwala mi być obojętnym wobec ich kontynuacji. Przypominały mi o tym przecież słuchowiska, planszówka, MOBA na telefonie i mijane na Pyrkonie dziewczęta przebrane za Ciri. Dlatego czekam, cierpliwie, choć to nie jest łatwe. Czekam na Dziki Gon.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza